Gabriela Warzycka-Tutak (ur. 1988) artystka wizualna i kuratorka związana z Gdańskiem. Absolwentka i doktorka gdańskiej ASP, od 2016 roku prowadzi GGM1, oddział Gdańskiej Galerii Miejskiej. Jej praktyka łączy sztukę i kuratorstwo jako dwa uzupełniające się języki twórcze. W swoich projektach poszukuje osobistego wyrazu oraz przestrzeni dialogu. Urodzona w Nowym Sączu, mieszka i pracuje w Gdańsku.

Początkowe jej prace i wystawy dawały wrażenie szczegółowo zaplanowanych i powstających w kontrolowanym środowisku, co miało wyraz m.in. w doborze mediów, np. wykorzystaniu skomplikowanej techniki wklęsłodruku. Precyzja i skończoność przekazu dominowały aspekt spontaniczności tworzenia. Z czasem to podejście ustąpiło potrzebie autentyczności, gdzie celem samym w sobie stała się próba ekspresji pozbawionej autocenzury.

„Macierzyństwo przyniosło mi zmianę perspektywy. Na siebie i świat sztuki zaczęłam spoglądać z większym spokojem i obecnością. Moje skupienie przeniosło się na sam proces kreowania, a to z kolei pozwoliło mi wyzwolić się z oczekiwań wobec efektu pracy i otworzyć się na przypadek”, mówi Gabriela. Ta zmiana pociągnęła za sobą kolejną – porzucenie technik spowalniających i przejmujących kontrolę nad procesem twórczym. Obecnie artystka pracuje najczęściej z ołówkami, kredkami, wybiera małe formaty, wplata w swoją twórczość słowo. Dziedziną sztuki, która szczególnie mocno inspiruje Gabrielę jest moda.

Jako kuratorka zadebiutowała, współtworząc gdański Interference Festival (2015–2017), wkrótce potem trafiła do Gdańskiej Galerii Miejskiej. „To była niespodzianka, nie sądziłam, że zajmę się kuratorowaniem, ale postanowiłam spróbować”, mówi i przyznaje, że znalazła w tym zajęciu dużo spełnienia. Kolejne wystawy i współprace rozwijały ją i budowały kuratorską perspektywę. Często tworzyła wystawy scenograficzne, których wystudiowany, efektowny charakter i wysoka wartość artystyczna zwracały uwagę mediów i odbiorców. Po kilku latach – podobnie jak na planie artystycznym – przyszła jednak zmiana: „Kluczowy był Odsłonięty Brzuszek, czyli wystawa, jaką zrealizowałyśmy z Dominiką Olszowy. Wystawa dla nas obu osobista, odsłaniająca i wymagająca otwarcia na nowe podejście i nowe środki”. Obecnie w ekspozycjach, które realizuje najwięcej uwagi poświęca autentyczności przekazu, a w niedopowiedzeniu i pozornym niezagospodarowaniu dostrzega konieczną przestrzeń wolności i wyobraźni.

Ważnym aspektem jej pracy stały się teksty. „Kiedy zaczęłam praktykę kuratorską, musiałam nauczyć się mówić o sztuce innych. To było trudne, długo czułam, że używam języka, który nie jest mój, który czegoś ode mnie wymaga. Dopiero po pewnym czasie zdołałam odrzucić wszelkie założenia i odnaleźć własny język”. Z czasem słowo stało się częścią jej praktyki twórczej – nie tylko pisze o wystawach, które tworzy w GGM, ale autorskie teksty wplata również w swoje prace. Język stał się jednym z elementów artystycznego wyrazu.

Zapytana, czego szuka w sztuce, bez wahania odpowiada: „Relacji, energii, poczucia, że można się spotkać i można się od siebie nawzajem w sztuce i poprzez sztukę uczyć”. Jej działania artystyczne i kuratorskie budują wymiar pewnego odrealnienia, w którym świat sensualny filtrowany jest osobistym przeczuciem. Ta pozbawiona granic, poetycka przestrzeń przypomina dziecięcy plac zabaw. Umożliwia eksplorację i zachęca do ekspresji – ale też staje się właśnie miejscem spotkania. 

Artystyczna perspektywa Gabrieli jest nielinearna – kojarzy się raczej z kubaturą i potęgowaniem w sztuce pojemności wewnętrznego przeżycia. W jej twórczości przecinają się różne trajektorie, konteksty i media. Spotyka biegun Beskidów z biegunem Bałtyku: poczucie, że szeroki horyzont jest nieskończony, a przyroda wszechogarniająca. Sztuka staje się zatem przestrzenią osobistego poszukiwania i zadawania pytań, na które nie uzyskujemy odpowiedzi. Bo skoro nic się nie kończy, a wszystko staje, to co właściwie wiemy naprawdę?

Gabriela Warzycka-Tutak (ur. 1988) artystka wizualna i kuratorka związana z Gdańskiem. Absolwentka i doktorka gdańskiej ASP, od 2016 roku prowadzi GGM1, oddział Gdańskiej Galerii Miejskiej. Jej praktyka łączy sztukę i kuratorstwo jako dwa uzupełniające się języki twórcze. W swoich projektach poszukuje osobistego wyrazu oraz przestrzeni dialogu. Urodzona w Nowym Sączu, mieszka i pracuje w Gdańsku.

Początkowe jej prace i wystawy dawały wrażenie szczegółowo zaplanowanych i powstających w kontrolowanym środowisku, co miało wyraz m.in. w doborze mediów, np. wykorzystaniu skomplikowanej techniki wklęsłodruku. Precyzja i skończoność przekazu dominowały aspekt spontaniczności tworzenia. Z czasem to podejście ustąpiło potrzebie autentyczności, gdzie celem samym w sobie stała się próba ekspresji pozbawionej autocenzury.

„Macierzyństwo przyniosło mi zmianę perspektywy. Na siebie i świat sztuki zaczęłam spoglądać z większym spokojem i obecnością. Moje skupienie przeniosło się na sam proces kreowania, a to z kolei pozwoliło mi wyzwolić się z oczekiwań wobec efektu pracy i otworzyć się na przypadek”, mówi Gabriela. Ta zmiana pociągnęła za sobą kolejną – porzucenie technik spowalniających i przejmujących kontrolę nad procesem twórczym. Obecnie artystka pracuje najczęściej z ołówkami, kredkami, wybiera małe formaty, wplata w swoją twórczość słowo. Dziedziną sztuki, która szczególnie mocno inspiruje Gabrielę jest moda.

Jako kuratorka zadebiutowała, współtworząc gdański Interference Festival (2015–2017), wkrótce potem trafiła do Gdańskiej Galerii Miejskiej. „To była niespodzianka, nie sądziłam, że zajmę się kuratorowaniem, ale postanowiłam spróbować”, mówi i przyznaje, że znalazła w tym zajęciu dużo spełnienia. Kolejne wystawy i współprace rozwijały ją i budowały kuratorską perspektywę. Często tworzyła wystawy scenograficzne, których wystudiowany, efektowny charakter i wysoka wartość artystyczna zwracały uwagę mediów i odbiorców. Po kilku latach – podobnie jak na planie artystycznym – przyszła jednak zmiana: „Kluczowy był Odsłonięty Brzuszek, czyli wystawa, jaką zrealizowałyśmy z Dominiką Olszowy. Wystawa dla nas obu osobista, odsłaniająca i wymagająca otwarcia na nowe podejście i nowe środki”. Obecnie w ekspozycjach, które realizuje najwięcej uwagi poświęca autentyczności przekazu, a w niedopowiedzeniu i pozornym niezagospodarowaniu dostrzega konieczną przestrzeń wolności i wyobraźni.

Ważnym aspektem jej pracy stały się teksty. „Kiedy zaczęłam praktykę kuratorską, musiałam nauczyć się mówić o sztuce innych. To było trudne, długo czułam, że używam języka, który nie jest mój, który czegoś ode mnie wymaga. Dopiero po pewnym czasie zdołałam odrzucić wszelkie założenia i odnaleźć własny język”. Z czasem słowo stało się częścią jej praktyki twórczej – nie tylko pisze o wystawach, które tworzy w GGM, ale autorskie teksty wplata również w swoje prace. Język stał się jednym z elementów artystycznego wyrazu.

Zapytana, czego szuka w sztuce, bez wahania odpowiada: „Relacji, energii, poczucia, że można się spotkać i można się od siebie nawzajem w sztuce i poprzez sztukę uczyć”. Jej działania artystyczne i kuratorskie budują wymiar pewnego odrealnienia, w którym świat sensualny filtrowany jest osobistym przeczuciem. Ta pozbawiona granic, poetycka przestrzeń przypomina dziecięcy plac zabaw. Umożliwia eksplorację i zachęca do ekspresji – ale też staje się właśnie miejscem spotkania. 

Artystyczna perspektywa Gabrieli jest nielinearna – kojarzy się raczej z kubaturą i potęgowaniem w sztuce pojemności wewnętrznego przeżycia. W jej twórczości przecinają się różne trajektorie, konteksty i media. Spotyka biegun Beskidów z biegunem Bałtyku: poczucie, że szeroki horyzont jest nieskończony, a przyroda wszechogarniająca. Sztuka staje się zatem przestrzenią osobistego poszukiwania i zadawania pytań, na które nie uzyskujemy odpowiedzi. Bo skoro nic się nie kończy, a wszystko staje, to co właściwie wiemy naprawdę?

Gabriela Warzycka-Tutak (ur. 1988) artystka wizualna i kuratorka związana z Gdańskiem. Absolwentka i doktorka gdańskiej ASP, od 2016 roku prowadzi GGM1, oddział Gdańskiej Galerii Miejskiej. Jej praktyka łączy sztukę i kuratorstwo jako dwa uzupełniające się języki twórcze. W swoich projektach poszukuje osobistego wyrazu oraz przestrzeni dialogu. Urodzona w Nowym Sączu, mieszka i pracuje w Gdańsku.

Początkowe jej prace i wystawy dawały wrażenie szczegółowo zaplanowanych i powstających w kontrolowanym środowisku, co miało wyraz m.in. w doborze mediów, np. wykorzystaniu skomplikowanej techniki wklęsłodruku. Precyzja i skończoność przekazu dominowały aspekt spontaniczności tworzenia. Z czasem to podejście ustąpiło potrzebie autentyczności, gdzie celem samym w sobie stała się próba ekspresji pozbawionej autocenzury.

„Macierzyństwo przyniosło mi zmianę perspektywy. Na siebie i świat sztuki zaczęłam spoglądać z większym spokojem i obecnością. Moje skupienie przeniosło się na sam proces kreowania, a to z kolei pozwoliło mi wyzwolić się z oczekiwań wobec efektu pracy i otworzyć się na przypadek”, mówi Gabriela. Ta zmiana pociągnęła za sobą kolejną – porzucenie technik spowalniających i przejmujących kontrolę nad procesem twórczym. Obecnie artystka pracuje najczęściej z ołówkami, kredkami, wybiera małe formaty, wplata w swoją twórczość słowo. Dziedziną sztuki, która szczególnie mocno inspiruje Gabrielę jest moda.

Jako kuratorka zadebiutowała, współtworząc gdański Interference Festival (2015–2017), wkrótce potem trafiła do Gdańskiej Galerii Miejskiej. „To była niespodzianka, nie sądziłam, że zajmę się kuratorowaniem, ale postanowiłam spróbować”, mówi i przyznaje, że znalazła w tym zajęciu dużo spełnienia. Kolejne wystawy i współprace rozwijały ją i budowały kuratorską perspektywę. Często tworzyła wystawy scenograficzne, których wystudiowany, efektowny charakter i wysoka wartość artystyczna zwracały uwagę mediów i odbiorców. Po kilku latach – podobnie jak na planie artystycznym – przyszła jednak zmiana: „Kluczowy był Odsłonięty Brzuszek, czyli wystawa, jaką zrealizowałyśmy z Dominiką Olszowy. Wystawa dla nas obu osobista, odsłaniająca i wymagająca otwarcia na nowe podejście i nowe środki”. Obecnie w ekspozycjach, które realizuje najwięcej uwagi poświęca autentyczności przekazu, a w niedopowiedzeniu i pozornym niezagospodarowaniu dostrzega konieczną przestrzeń wolności i wyobraźni.

Ważnym aspektem jej pracy stały się teksty. „Kiedy zaczęłam praktykę kuratorską, musiałam nauczyć się mówić o sztuce innych. To było trudne, długo czułam, że używam języka, który nie jest mój, który czegoś ode mnie wymaga. Dopiero po pewnym czasie zdołałam odrzucić wszelkie założenia i odnaleźć własny język”. Z czasem słowo stało się częścią jej praktyki twórczej – nie tylko pisze o wystawach, które tworzy w GGM, ale autorskie teksty wplata również w swoje prace. Język stał się jednym z elementów artystycznego wyrazu.

Zapytana, czego szuka w sztuce, bez wahania odpowiada: „Relacji, energii, poczucia, że można się spotkać i można się od siebie nawzajem w sztuce i poprzez sztukę uczyć”. Jej działania artystyczne i kuratorskie budują wymiar pewnego odrealnienia, w którym świat sensualny filtrowany jest osobistym przeczuciem. Ta pozbawiona granic, poetycka przestrzeń przypomina dziecięcy plac zabaw. Umożliwia eksplorację i zachęca do ekspresji – ale też staje się właśnie miejscem spotkania. 

Artystyczna perspektywa Gabrieli jest nielinearna – kojarzy się raczej z kubaturą i potęgowaniem w sztuce pojemności wewnętrznego przeżycia. W jej twórczości przecinają się różne trajektorie, konteksty i media. Spotyka biegun Beskidów z biegunem Bałtyku: poczucie, że szeroki horyzont jest nieskończony, a przyroda wszechogarniająca. Sztuka staje się zatem przestrzenią osobistego poszukiwania i zadawania pytań, na które nie uzyskujemy odpowiedzi. Bo skoro nic się nie kończy, a wszystko staje, to co właściwie wiemy naprawdę?

Gabriela Warzycka-Tutak (ur. 1988) artystka wizualna i kuratorka związana z Gdańskiem. Absolwentka i doktorka gdańskiej ASP, od 2016 roku prowadzi GGM1, oddział Gdańskiej Galerii Miejskiej. Jej praktyka łączy sztukę i kuratorstwo jako dwa uzupełniające się języki twórcze. W swoich projektach poszukuje osobistego wyrazu oraz przestrzeni dialogu. Urodzona w Nowym Sączu, mieszka i pracuje w Gdańsku.

Początkowe jej prace i wystawy dawały wrażenie szczegółowo zaplanowanych i powstających w kontrolowanym środowisku, co miało wyraz m.in. w doborze mediów, np. wykorzystaniu skomplikowanej techniki wklęsłodruku. Precyzja i skończoność przekazu dominowały aspekt spontaniczności tworzenia. Z czasem to podejście ustąpiło potrzebie autentyczności, gdzie celem samym w sobie stała się próba ekspresji pozbawionej autocenzury.

„Macierzyństwo przyniosło mi zmianę perspektywy. Na siebie i świat sztuki zaczęłam spoglądać z większym spokojem i obecnością. Moje skupienie przeniosło się na sam proces kreowania, a to z kolei pozwoliło mi wyzwolić się z oczekiwań wobec efektu pracy i otworzyć się na przypadek”, mówi Gabriela. Ta zmiana pociągnęła za sobą kolejną – porzucenie technik spowalniających i przejmujących kontrolę nad procesem twórczym. Obecnie artystka pracuje najczęściej z ołówkami, kredkami, wybiera małe formaty, wplata w swoją twórczość słowo. Dziedziną sztuki, która szczególnie mocno inspiruje Gabrielę jest moda.

Jako kuratorka zadebiutowała, współtworząc gdański Interference Festival (2015–2017), wkrótce potem trafiła do Gdańskiej Galerii Miejskiej. „To była niespodzianka, nie sądziłam, że zajmę się kuratorowaniem, ale postanowiłam spróbować”, mówi i przyznaje, że znalazła w tym zajęciu dużo spełnienia. Kolejne wystawy i współprace rozwijały ją i budowały kuratorską perspektywę. Często tworzyła wystawy scenograficzne, których wystudiowany, efektowny charakter i wysoka wartość artystyczna zwracały uwagę mediów i odbiorców. Po kilku latach – podobnie jak na planie artystycznym – przyszła jednak zmiana: „Kluczowy był Odsłonięty Brzuszek, czyli wystawa, jaką zrealizowałyśmy z Dominiką Olszowy. Wystawa dla nas obu osobista, odsłaniająca i wymagająca otwarcia na nowe podejście i nowe środki”. Obecnie w ekspozycjach, które realizuje najwięcej uwagi poświęca autentyczności przekazu, a w niedopowiedzeniu i pozornym niezagospodarowaniu dostrzega konieczną przestrzeń wolności i wyobraźni.

Ważnym aspektem jej pracy stały się teksty. „Kiedy zaczęłam praktykę kuratorską, musiałam nauczyć się mówić o sztuce innych. To było trudne, długo czułam, że używam języka, który nie jest mój, który czegoś ode mnie wymaga. Dopiero po pewnym czasie zdołałam odrzucić wszelkie założenia i odnaleźć własny język”. Z czasem słowo stało się częścią jej praktyki twórczej – nie tylko pisze o wystawach, które tworzy w GGM, ale autorskie teksty wplata również w swoje prace. Język stał się jednym z elementów artystycznego wyrazu.

Zapytana, czego szuka w sztuce, bez wahania odpowiada: „Relacji, energii, poczucia, że można się spotkać i można się od siebie nawzajem w sztuce i poprzez sztukę uczyć”. Jej działania artystyczne i kuratorskie budują wymiar pewnego odrealnienia, w którym świat sensualny filtrowany jest osobistym przeczuciem. Ta pozbawiona granic, poetycka przestrzeń przypomina dziecięcy plac zabaw. Umożliwia eksplorację i zachęca do ekspresji – ale też staje się właśnie miejscem spotkania. 

Artystyczna perspektywa Gabrieli jest nielinearna – kojarzy się raczej z kubaturą i potęgowaniem w sztuce pojemności wewnętrznego przeżycia. W jej twórczości przecinają się różne trajektorie, konteksty i media. Spotyka biegun Beskidów z biegunem Bałtyku: poczucie, że szeroki horyzont jest nieskończony, a przyroda wszechogarniająca. Sztuka staje się zatem przestrzenią osobistego poszukiwania i zadawania pytań, na które nie uzyskujemy odpowiedzi. Bo skoro nic się nie kończy, a wszystko staje, to co właściwie wiemy naprawdę?

Gabriela Warzycka-Tutak (ur. 1988) artystka wizualna i kuratorka związana z Gdańskiem. Absolwentka i doktorka gdańskiej ASP, od 2016 roku prowadzi GGM1, oddział Gdańskiej Galerii Miejskiej. Jej praktyka łączy sztukę i kuratorstwo jako dwa uzupełniające się języki twórcze. W swoich projektach poszukuje osobistego wyrazu oraz przestrzeni dialogu. Urodzona w Nowym Sączu, mieszka i pracuje w Gdańsku.

Początkowe jej prace i wystawy dawały wrażenie szczegółowo zaplanowanych i powstających w kontrolowanym środowisku, co miało wyraz m.in. w doborze mediów, np. wykorzystaniu skomplikowanej techniki wklęsłodruku. Precyzja i skończoność przekazu dominowały aspekt spontaniczności tworzenia. Z czasem to podejście ustąpiło potrzebie autentyczności, gdzie celem samym w sobie stała się próba ekspresji pozbawionej autocenzury.

„Macierzyństwo przyniosło mi zmianę perspektywy. Na siebie i świat sztuki zaczęłam spoglądać z większym spokojem i obecnością. Moje skupienie przeniosło się na sam proces kreowania, a to z kolei pozwoliło mi wyzwolić się z oczekiwań wobec efektu pracy i otworzyć się na przypadek”, mówi Gabriela. Ta zmiana pociągnęła za sobą kolejną – porzucenie technik spowalniających i przejmujących kontrolę nad procesem twórczym. Obecnie artystka pracuje najczęściej z ołówkami, kredkami, wybiera małe formaty, wplata w swoją twórczość słowo. Dziedziną sztuki, która szczególnie mocno inspiruje Gabrielę jest moda.

Jako kuratorka zadebiutowała, współtworząc gdański Interference Festival (2015–2017), wkrótce potem trafiła do Gdańskiej Galerii Miejskiej. „To była niespodzianka, nie sądziłam, że zajmę się kuratorowaniem, ale postanowiłam spróbować”, mówi i przyznaje, że znalazła w tym zajęciu dużo spełnienia. Kolejne wystawy i współprace rozwijały ją i budowały kuratorską perspektywę. Często tworzyła wystawy scenograficzne, których wystudiowany, efektowny charakter i wysoka wartość artystyczna zwracały uwagę mediów i odbiorców. Po kilku latach – podobnie jak na planie artystycznym – przyszła jednak zmiana: „Kluczowy był Odsłonięty Brzuszek, czyli wystawa, jaką zrealizowałyśmy z Dominiką Olszowy. Wystawa dla nas obu osobista, odsłaniająca i wymagająca otwarcia na nowe podejście i nowe środki”. Obecnie w ekspozycjach, które realizuje najwięcej uwagi poświęca autentyczności przekazu, a w niedopowiedzeniu i pozornym niezagospodarowaniu dostrzega konieczną przestrzeń wolności i wyobraźni.

Ważnym aspektem jej pracy stały się teksty. „Kiedy zaczęłam praktykę kuratorską, musiałam nauczyć się mówić o sztuce innych. To było trudne, długo czułam, że używam języka, który nie jest mój, który czegoś ode mnie wymaga. Dopiero po pewnym czasie zdołałam odrzucić wszelkie założenia i odnaleźć własny język”. Z czasem słowo stało się częścią jej praktyki twórczej – nie tylko pisze o wystawach, które tworzy w GGM, ale autorskie teksty wplata również w swoje prace. Język stał się jednym z elementów artystycznego wyrazu.

Zapytana, czego szuka w sztuce, bez wahania odpowiada: „Relacji, energii, poczucia, że można się spotkać i można się od siebie nawzajem w sztuce i poprzez sztukę uczyć”. Jej działania artystyczne i kuratorskie budują wymiar pewnego odrealnienia, w którym świat sensualny filtrowany jest osobistym przeczuciem. Ta pozbawiona granic, poetycka przestrzeń przypomina dziecięcy plac zabaw. Umożliwia eksplorację i zachęca do ekspresji – ale też staje się właśnie miejscem spotkania. 

Artystyczna perspektywa Gabrieli jest nielinearna – kojarzy się raczej z kubaturą i potęgowaniem w sztuce pojemności wewnętrznego przeżycia. W jej twórczości przecinają się różne trajektorie, konteksty i media. Spotyka biegun Beskidów z biegunem Bałtyku: poczucie, że szeroki horyzont jest nieskończony, a przyroda wszechogarniająca. Sztuka staje się zatem przestrzenią osobistego poszukiwania i zadawania pytań, na które nie uzyskujemy odpowiedzi. Bo skoro nic się nie kończy, a wszystko staje, to co właściwie wiemy naprawdę?